W czasie dłuuuuuuuuuuugiej podróży jedni prawie podpalili sobie 4 litery od grzejników, a inni bez skutecznie próbowali zasnąć przekręcając się z boku na bok. Wyjątkowo punktualnie i bez spóźnień dotarliśmy na miejsce – kochamy PKP !!!!
Pani Basia jak zwykle przywitała nas pysznym obiadem, po którym udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, aby zbierać siły na zbliżający się pogodny wieczorek.
A jutro ponownie zapraszamy na blog naszego zimowiska :)










